wtorek, 19 listopada 2013

Porażka

Jak widać, mój eksperyment miesiąca bez neta nie powiódł się. Ale to nie tak bez powodu. Po prostu było tyle spraw związanych ze szkołą, których bez tego dobra cywilizacji nie udałoby mi się załatwić...

czwartek, 31 października 2013

Odłączenie.

Za parę godzin zacznie się listopad. Kolejny miesiąc przeminie. A co ja zrobiłam w tym październiku ciekawego? Wydaje się mi, że nic... A przyczyną tego było co? Internet. Całe dnie, zamiast odkrywać kolejne złoża ropy, uczyć się spędzałam przeglądając "głupotki". ALE! Zaczyna się nowy miesiąc. Stawiam sobie takie wyzwanie, że w listopadzie nie będę używała Internetu. Czy mi się to uda? Może. Nie mam pojęcia. Przecież tu jest wszystko! Śmieszne koty, przepis na ciasto, ostateczna odpowiedź na wszystkie pytania                 (42)                           Nawet oceny! Ale będę dzielna!

CHALLENGE NA LISTOPAD- MIESIĄC BEZ INTERNETU!
Challenge accepted!
Rozpoczęcie 1.11.2013 00.00.00
Planowane zakończenie 31.11.2013 23.59.59

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Osiem...NAŚCiE!!!

Młahahaha. Jestem już w pełni legalna!!
Mogę zawierać umowy, głosować, oddawać krew, jak zdam prawo jazdy jeździć autem, kupować wszystko co chcę a jest prawnie dozwolone. Kurczę!

A moje urodziny nie były jakoś szczególne, ale były BAAARDZO fajne.
Pierwsza część urodzin jeszcze w Chorzowie to była po prostu mini impreza z ludźmi z zastępu, Krewetką i Martyną. I było super! (Nareszcie dostałam Natsu od Krewetki.)

A moje właściwe urodziny obchodziłam w Kucobach z rodziną. Rano odpust (BUDY!!) Potem był tort (sama robiłam :) ) A potem pojechaliśmy na DOŻYNKI do Panek. Ale nie te dożynki były tam najważniejsze, tylko pokaz Taekwon-do ITF, który zorganizowali wojownicy z najlepszego (według mnie ;) ) klubu Taekwon-do K.S. Wojownik Kłobuck. Przewodniczył im oczywiście trener Suchy, a moja siostra robiła za menedżera (znaczy mówiła co jest po czym). Potem moja siostra MEG kupiła ni watę cukrową, która była OGROMNA!! Po pokazie wróciliśmy do domu (z Basią i Suchym) na kolejny kawałek tortu. 
A od rodziców na urodziny dostałam miśka zapachowego do samochodu >:-D i bona na kurs prawa jazdy. Kasia będzie się rozbijać po mieście ;)

A dzisiaj po za zwijaniem namiotów pozostałych po akcji letniej siedziałam i szyłam bezpalcowe rękawiczki. Ale jeszcze długa droga przede mną  jako adeptką szycia. 

A w sobotę na "kawę i torta" przyjeżdża rodzina. Oj, będzie się działo. A jak działo to armata. Oj się będzie armaciło ;)

środa, 7 sierpnia 2013

Wakacje!!

Bez sensu te wakacje, nic się nie uczyć całe 2 tygodnie...
Oczywiście żartuję, wakacje są genialne!
Tylko obóz był jakiś do bani... I w sklepiku pracuję obozowym. Ale tak to jest fajnie.
Od września chcę rozpocząć plan mający na celu poprawę wyglądu aby podczas np. Studniówki wyglądać zjawiskowo. I matura się zbliża ale dam radę. Muszę. :)

środa, 5 czerwca 2013

Trzy dni

Poniedziałek był dniem kebaba. Idąc na zbiórkę zrobiłam się strasznie głodna, więc wstąpiłam do Kebab-baru na Powstańców. Dobry był ten kebab. Mięsko fajnie przyprawione, sałata dobra, ale to co mnie najbardziej zaskoczyło to ser feta w tej sałatce. Pycha! Na specu z chemii pół grupy stało przy oknach podziwiając burzę. Ciemną burzę z piorunami i grzmotami.
Wtorek był dniem wyspania się- nie było pierwszej lekcji. Obejrzałam również najnowszy odcinek Gry o Tron. I stwierdzam, że zabicie głównych bohaterów jest bez sensu!
Dzisiaj jest dzień z pod znaku szóstki z religii i kota na kolankach. Szóstka była za krzyżówkę, a kotek bardzo fajnie grzeje w kolanka :)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

O kocie, co jeździł tramwajem

Dzisiaj Maniek przeżył kolejną z dzikich przygód. Konkretnie jazdę tramwajem i siedzenie na działce. A to wszystko na zbiórce.

Dzisiejsza zbiórka Cichociemnych odbyła się na działce P. Jako że ładna pogoda itp. postanowiłam zabrać Mariana ze sobą. A żeby tam dojechać trzeba było pojechać tramwajem, więc plecak na plecy, gitara na ramię, kot do ręki. I jedziemy! Ale najpierw trzeba było dojść na przystanek. Jako że kotek jest strasznie ciekawski, za każdym razem jak przejeżdżało auto on chciał je zobaczyć. Więc wywijał się, drapał, ale dzielnie dotarliśmy ma przystanek. Później grzecznie przejechał całą trasę. Na działce było mu fajnie, kilka razy prawie wszedł do ogniska, ale wiedział, że nie wolno i nie wchodził. Gdy szliśmy z powrotem usadowił mi się na plecaku, skąd mógł oglądać okolicę.


A teraz siedzę i kończę przygotowania do środowej obietnicy :)

czwartek, 28 marca 2013

Drewno!

Dzisiaj po raz pierwszy jechałam z kotem autem. Przez dwie godziny. Kot oczywiście był przypięty pasem. Ma szelki przez które przeplotłam pas. Nie wiedział biedny co ma zrobić. Nagle odebrano mu tyle wolności. A na zewnątrz tak ciekawie! Ale trzymał się Marian dzielnie, tylko od czasu do czasu trochę pomiaukiwał. Ale drewniany żwirek to chyba nie jest jego ulubiony. ( Kot właśnie wszedł do szafki z koszem... Co za kot!)
A potem razem z rodzinką woziliśmy drewno. Drewno na opał. Wózkiem z metalowej siatki. Do bunkra do którego prowadzi właz i który jest połączony z domem. Pierwszy raz gdy jechałyśmy z Magdą troszkę za bardzo przechyliłyśmy wózek aby wyrzucić drewno. I wózek wpadł... Ale Magda szybko wskoczyła do bunkra i go udało nam się wyciągnąć. Potem jeszcze kilka kursów i już wszystko wywiezione. Ale za to byłam cała mokra. Nie od potu, a od topniejącego śniegu... ( Marian wyszedł z szafki :) ) Ale dzień ogólnie fajny :)
A tu piosenka, która chodzi mi po głowie cały dzień :)
Enjoy!